Już nie spacer – jeszcze nie trening

W moim planie treningowym zawitała nowa jednosta – spacerobieg.
Jednosta jest na tyle mało opisana w książkach treningowych, że nie do końca wiadomo jak idelanie wpsować ją w istniejący już plan.

Może jako regeneracja , albo dłuższe wybieganie ?

Właśnie taki tok myślenia zawitał do mojej głowy przed pierwszym planowanym biegiem z wózkiem – ach to wieloletnie trenowanie pozostawia skazy na psychice 🙂

Jak bardzo byłem zaskoczony gdy moje planowanie już od pierwszej chwili okazało się błędem.

Kiedy idziemy biegać ?

W planie oczywiście wpisana  sobota godzina 14 ….a w rzeczywistoci sprawdził się tylko dzień, bo co do godziny to pełna decyzyjność została w rękach naszego małego terrorysty 🙂 I stało sie już jasne – bieganie będzie wtedy kiedy Stach będzie gotowy.

Jak szybko biegniemy ?

Udało się wyjść  – ufff – pierwsza przeszkoda pokonana. Rozpoczynamy aktywną regeneracje. Zaplanowane tempo 6:00 szybko wcielam w życie. I tu znowy niespodzianka – dla Stacha to stanowczo za wolno. Za mało szumu za mało bujania i świat jakoś tak w miejscu stoii. Po kilku kilometrach doszliśmy do porozumienia i wpsólnie odnaleźliśmy złoty środek 5:15, które dla oby z nas było do zaakceptowania – ale czy to jest aktywna regeneracja?

Nasza wózko-biegowa przygoda dopiero się rozpoczyna. Najważniejsze że sparing-partner bardzo lubi tą formę aktywności ( biorąc pod uwagę że po przekroczeniu prędkości przelotowej od razu zasypia). W najbliższym czasie mam zamiar dojść do takiego poziomy sprawności aby udało się zbliżyć takim spacerem do założeń treningu regeneracyjnego.

Oczywiście czeka nas dobór odpowiedniego wózka, których na szczęście obecnie na rynku już nie brakuje… ale o tym wszystkim już niedługo

Nadchodzi nowe

Miniony sezon powinienem i na pewno uznam za jeden z najlepszych w moim życiu. Spełniłem wiele z marzeń a na dodatek nie jednej osobie wysoko zawiesiłem poprzeczkę 😉 pewnie to tylko kwestia czasu aby ktoś z Polski pokonał mój wynik … jednak ta świadomość bycia gonionym a nie goniącym jest naprawdę fajna (chodź nie będzie trwać wiecznie).

To by było na tyle jeśli chodzi o miniony rok…
Ten rok sportowo nie będzie walka o miejsca a jedynie radością ze startów.
Po raz pierwszy start w IM nie będzie obarczony presją wyniki.
Po raz pieszy przedkłada olimpijki nad połówki.
Po raz pierwszy triathlon schodzi na dalszy plan.
Po raz pierwszy kibicować będzie mi Stach….