Święta święta i po … wadze

Święta mają to do siebie , że bardzo ciężko jest utrzymać jakikolwiek reżim.

image

Zmiana otoczenia, zmiana planu dnia a do tego przysmaki na stole. O ile łatwo było zapanować nad sobą przez pierwsze “postne” dni … o tyle po święceniu sprawa była już jasna  – FAT RAT Challenge należy odwołać lub przynajmniej wstrzymać na jakiś czas.

Rozleniwiony organizm zamiast trenować chciał spać, a od tego wietrzna pogoda nie zachęcała do wyjścia na rower. Całe szczęście, że ostatnie dni zrobiły się pogodne i słonecznie, umożliwiło to odebranie kilku KOM-ów lokalnym ścigaczom 🙂 w końcu to mój teren .. 🙂

 

 

 

image

Może to zabrzmi dla niektórych bardzo dziwnie ale przez prawie tydzień czułem zmęczenie po Półmaratonie Ślężańskim, czułem albo chciałem czuć bo było to idealne wytłumaczenie z jakiego powodu nie chce mi się iść na trening 🙂

 

Teraz najgorsze kila dni – ponowne wejście w rytm – całe szczęście, że powoli za oknem widać wiosnę, na początku jak to zawsze bywa będzie wietrznie, ale najważniejsze że za oknem już cieplej i jaśniej 🙂

Trening trochę inaczej

Basen, bieganie, spinning, siłowania
Wszystko to w różnych kombinacjach wykonujemy kilka razy w tygodniu. Wielu osób pyta mnie „Czy to ci się nie nudzi?”, „Ile tak można?”. A odpowiedz jest prosta: Nie nudzi się i można tylko rutynę należy czasami przełamywać.

Każdy z nas wie, że rutyna jest najgorszym przeciwnikiem związków, bo potrafi zniszczyć nawet takie, które wydawałyby się niezniszczalne.

Nie chcąc pozwolić, aby rutyna wdarła się do mojego planu treningowego postanowiłem wziąć dzień urlopu i wybrać się do moich rodziców. Plan był prostu – dzień wolnego od treningu i dzień blisko rodziny – to miało naładować moje baterie i wyrwać mnie z rutyny.

Chwile z rodziną były, jednak zamiast dnia odpoczynku miałem 6 godzinny trening w „domowej” siłowni wykorzystując nowatorskie przyrządy do ćwiczeń.

Uwierzcie mi, że nie ma nic lepszego niż trening na świeżym powietrzy.
Następnego dnia nie chciały się z tym zgodzić jedynie mój biceps, triceps i plecy …. Oj czułem te 6 godzin jeszcze 2 dni później :)