Triathlon Rawa Mazowiecka – Puchar Polski na dystansie Olimpijskim.

W  dniach 27-29 lipca obdyła się 4 edycja Triathlonu w Rawie Mazowieckiej. Finałem tej kilkudniowej imprezy był  Puchar Polski na dystansie Olimpijskim. Udział w zawodach zadeklarowało ponad 250 osób. Na liście startowej  znalazły się sławy polskiego triathlonu. Przyjechała także mocna ekipa z Ukrainy. Co dawało  nam szansę pościgać się z najlepszymi :) .

Pływanie odbywało sie w Zalewie Tatar, trasa rowerowa wiodła okolicznymi drogami, aby następnie powrócić nad zalew i ostatnią z konkurencji rozegrać praktycznie w centrum miasta.
Ze względu na panujące upały organizator zakazał użycia pianek pływackich. Temperatura wody przekraczała  tego dnia 23 stopnie, a start w samo południe dodatkowo mógł spowodować przegrzanie zawodników oczekujących na start.

Tutaj rozpoczął się dramat. Nie posiadając jednoczęściowych strojów, zostalibyśmy zmuszeni do przebierania sie w strefie. Po doświadczeniach w Czechamnie dobrze wiedzieliśmy czym kończy sie zakładanie koszulki na mokre ciało.

Olimpii udało się znaleźć nieco przestarzały strój jednoczęściowy, ja na pływanie przyszedłem w samych spodenkach zostawiając w strefie koszulkę.

Start z wody…wody, która już nie wydawała się tak ciepła, gdy przyszło w niej czekać około 7 minut zanim wszyscy zawodnicy zostaną policzeni i dopłyną do wyznaczonej linii – wniosek z tego taki, iż nie zawsze dobrze jest być pierwszym.

 

Kilka sprintów, parę wolnych pociągnięć i słychać gwizdek nakazujacy ustawienie sie zawodników… chwila ciszy i do naszych uszu dobiega dźwięk syreny… Ruszyliśmy.

W przypadku Triathlonu w Rawie organizator również nie wystrzegł sie kilku wpadek. Na pływaniu były to bojki – jeśli ich wielkość była naprawdę wystarczająca to kolor brązowy zlewał się z tłem.

Pływanie składało się z dwóch kółek. Po pierszym należało wyjść na brzeg, przebiec przez matę i ponownie wskoczyć do wody… Dla kibiców zapewne było to wspaniałe widowisko. Zawodnicy przeskakiwali nad sobą prezentując kolejne wersje skoków na główkę : )  Ten manewr  pozwolił mi wyprzedzić kilka osób ;) . Tak jak i w Mietkowie, tak i w Rawie z wody wyszedłem tuż przed Olimpią. Nasza taktyka na wspólną jazdę mogła zdać egzamin…

Zdjęcia

T1 to  był koszmar. Walczyłem z koszulką przez dobre 2 minuty Sędzia nie zezwolił na pomoc z zewnątrz, a tym bardziej zakazał mi kontynuacji wyścigu bez koszulki… Tym właśnie sposobem Olimpia wyrobiła sobie kilkanaście sekund przewagi, z czasem tworząc trzy osobową grupkę, którą samotnie goniłem przez ponad 25 km – bez skutecznie : ) Nie muszę chyba pisać, kiedy grupa Olimpii jechała najszybciej… :)  W połowie drugiego okrążenia odwracając się dostrzegłem w oddali  dużą grupę kolarzy. Zwolniłem do przysłowiowego minimum i czekałem, aż mnie dojdą. Już po chwili usłysząłem za sobą krzyk „ Kręć, kręć, bo sie nie złapiesz!!!” Grupa utrzymywała prędkość przeszło 43 km/h, czyli o ponad 6 km/h więcej niż miałem do tej pory. Dołączenie do nich i wspólna praca, umożliwiła mi złapanie Olimpii już po kilku kilometrach – na początku 3 pętli. Od tego momentu jechaliśmy już obok siebie – wszystko szło jak po maśle. Aż do chwili, gdy po zejściu ze zmiany znalazłem się na ostatnij pozycji ( Olimpia była wtedy trzecia ). Wtedy usłyszałem przed soba znajomy rumor. Sterta rowerów, zapach palonych klocków i Olimpia, która wykorzystujac całe pokłady kobiecej gracji robiła przepiękne koziołki w stronę  przydrożnego rowu … a to wszystko na jedyne 3 km przed metą…

Na hamowanie nie było szans. Rower pędzący ponad 46 km/h, potrzebuje czasu, aby się zatrzymać. Przejeżdzając po kołach i nogach zawodników starałem sie tylko nie upaść i nie zmiażdzyć czyjejś głowy lub dłoni. Szczeście w nieszczęściu…udało nam się wyjść z tej kraksy tylko z kilkoma bolesnymi zadrapaniami i w większości ma je Olimpia. Bardziej ucierpiał sprzęt – uszkodzone tylne koło, zniszczona klamkomanetka i owijka do wymiany. Mimo wszystko, jak na taki wypadek to i tak niewielkie straty.

Dobre miejsce po wyjściu z wody, dobry czas na rowerze… i wypadek, który wszystko zaprzepaścił. Strata 7 min była nie do odrobienia. Kolejne grupy  mijały nas bez przeszkód, kiedy mozolnie wlekliśmy sie do strefy zmian.

Bieg był już czystym treningiem, nie było sensu męczyć organizmu, gdy czołówka była poza zasięgiem, a słońce prażyło jak na pustyni. Spokojna strefa zmian, kilka słów zamienionych z tatą i ruszyliśmy  na spotkanie z rawską patelnią, jaką okazała sie ścieżka wzdłuż zalewu.

Jeden bufet , jedna kurtyna wodna – to było wciąż za mało. Ambulans na dobre zaparkował przy trasie biegowej, pomagając odwodnionym zawodnikom… bo to nie zmęczenie, a upał zdziesiątkował startujących.

Ostatni kilometr to pogoń za zawodniczką,która była na 7 miejscu w klasyfikacji Open. Siódemka bardzo spodobała sie Olimpii… podobno ta cyfra przynosi szczęście. Po ciężkich  pertraktacjach przyśpieszyłem o ponad minutę na kilometrze i na 800 metrów przed metą mijaliśmy zmęczony numer 7.

Olimpia wykazała sie niezwykłą siłą walki i mimo wypadku i cieżkich warunków nie poddała się. Nie udało się pobić życiówki z Mietkowa. Na mecie stawiliśmy się z czasem 2:40 min, lecz mimo to Oli była  pierwszą zawodniczą z grona amatorek – olbrzymie GRATULACJE …

 ++++++++++++++

– wpaniała trasa rowerowa, poprowadzona badzo dobrymi drogami

– dobrze przygotowana strefa zmian i dobieg z pływania do T1

– wszystko zgonie z harmonogramem

– trasa rowerowa bardzo dobrze zabezpieczona

—————————

– brak expo na którym można by było zakupić żele lub izotoniki

– tylko jeden bufet na trasie biegowej i jedna kurtyna wodna

– brak pryszniców ( gdzieś niby były, ale nikt nie wiedział gdzie )

– brak informacji dla kibiców ( gdzie i o której spodziewać sie zawodników , gdzie stanać itp. )

– brak ambulansu na mecie

– całkowicie pozbawiona drzew trasa biegowa

– boje kierunkowe i nawrotowe w kolorze brązowym

Strona z wynikami :

http://sts-timing.pl/index.php?option=com_wrapper&view=wrapper&Itemid=7

I dodatkowo krótki filmik :) gdzieś tam jestem , a raczej moje nogi

http://erawa.pl/walczyli-nie-tylko-z-dystansem-ale-rowniez-z-pogoda-to-byl-wyjatowo-upalny-triathlon-w-rawie-mazowieckiej/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *