Swiss w Tatrach

Czy zdarzyła Ci się w życiu sytuacja wyjęta jak z disnejowskiej kreskówki gdy po uświadomieniu sobie czegoś oczywistego nad głową zapala się jasna żarówka ?

Zbliża się czas robienia siły , przedemną 6000 m przewyższeń więc w zimie będzie trzeba podbniegać….dużo podbiegać…i znów podbiegać.

I nagle zapaliła się żarówka!!!!!!

Mamy w Polsce trasę która praktycznie idelanie odpowieda trasie biegowej Swissmana

Tak , tak – to nie żart – Nowy Targ – Rysy …. a na Rysach meta 🙂

Chyba zrobie sobie jakieś przetarcie na wisne 🙂

Czas na zmiany

Triathlon uzależnia, z biegiem czasu zajmuje coraz więcej Twojego wolnego czasu. Czynności , które do niedawna były dla Ciebie czyms naturalnym powoli odchodzą w zapomnienie.

To właśnie spotkało moje comiesięczne wyjazdy wzdłuż Odry.

Po przeszło 2 latach postanowiłem to zminić zabierając GT RAT na wpsólny trening MTB.

Ku mojemy zaskoczeniu w miejscach ledwo przejezdnych jeszcze jakiś czas temu teraz znajdują się rowerowe autostrady – jeśli nasze miasto nadal będzie szło w tym kierunku już niebawem stanie się rowerową stalicą Polski.

Maseczka

Nie ma tego dobrego….
Chyba tak można powiedzieć o lecie, które już na dobre odeszło.

Realizowanie treningów kolarskich w tym okresie przenosi się w większości przypadków pod dach – nie licząc weekendów gdzie nadal będzie można poszaleć na świeżym powietrzu.

Nie zwarzając jednak na szybko zapadający zmrok moja mała główka wpadła wczoraj  na pomysł zrealizowania szybkiego  bo zaledwie półtorej godzinnego treningu w terenie.

Już po 30 minutach wiedziałem iż był to jeden z tych pomysłów których po realizacji się żałyje.

Ale co zrobić… podczas Swissmana mogę mieć śnieg na przełęczach więc może warto sie powoli przyzwyczajać 😉

Na zakończenie mała kąpiel… tak wiem – myjka to zło.  Ale musicie wierzyć mi na słowo, nie chcielibyście roweru w takim stanie wieszać na ścianie w kuchni.

Bez odwrotu

„Do smaków należy dorosnać” ciągle powtarzali mi znajomi gdy wybierałem oliwki z pizzy.Od tego czasu mijają koljene lata a oliwki nadal nie przekonują mnie swoim smakiem , chodz teraz już jestem w stnaie je zjeść – chodź nie powiem że ze smakiem – czy to znaczy że jeszcze nie dojrzałem do ich smaku, a może ten smak nigdy nie będzie czymś przyjemnym dla mojego podniebienia.

 Moim zdaniem takimi samymi relacjami można opisac start w zaodach Ironman – same zawody są dla każdego jednak nie każdy dorósł aby wziąść w nich udział.

 Czy tak samo będzie ze Swissman 2015 ????

Tego nie wiem ale na pwno się o tym przekonam na własnej skórze.

Zakwalifikowanie się do startu w Swissman 2015 obudziło we mnie potrzebę  powrotu do pisania, może jako pamiątka dla mnie samego , może dla potomnych  a może po prostu aby złapać oddech pomiędzy treningami.